Następnego Rose obudziła się około siódmej i nie czekając na koleżanki, ubrała się i poszła na śniadanie. W Wielkiej Sali zastała tylko pięć osób, w tym Albusa i Scorpiusa. Podeszła do stołu Gryfonów i usiadła koło swojego kuzyna.
- Cześć - przywitał ją śpiącym głosem.
- Hej - odpowiedziała i zajęła się smarowaniem tosta. - Co u ciebie?
- Ehh... nic takiego - odpowiedział. - Słyszałem, że miałaś starcie z Scorpiusem - zapytał nieco bardziej ożywiony.
- Nic wielkiego, dosiadł się do mnie w pociągu i... - opowiedziała mu wszystko. - Nie wydawał się wredny, ale kiedy tylko usłyszał, że jestem Weasley wyszedł i się nie odzywał.
- Burak. Nie zwracaj na niego uwagi - poradził jej Albus.
Do końca śniadania już nie rozmawiali, ale kiedy już mięli wychodzić profesor McGonagall dała im plan lekcji.
- Latanie w środę... - Al spojrzał na plan lekcji i zaczął go studiować. - No nie! Ze Ślizgonami! - odłożył kubek z sokiem z dyni i powrócił do planu. - Dzisiaj transmutacja, dwie godziny historii magii i zaklęcia... - zamyślił się na chwilę. - Rose?
- Hmm...? - odpowiedziała, popijając sok.
- Siedzisz koło mnie? - zapytał.
- Hmm... chętnie - uśmiechnęła się i poszli oboje do wieży Gryffindoru po książki.
W Pokoju Wspólnym spotkali Victorię, Eve, Finna i Masona. Wszyscy dziwili się, że Rose i Albus już wrócili ze śniadania, na które właśnie zmierzali.
Rose poszła na górę do swojej sypialni, wzięła torbę, zapakowała do niej Standardową księgę zaklęć (1 stopnień), Dzieje magii, Tysiąc magicznych ziół i grzybów i Wprowadzenie do transmutacji (dla początkujących) i zeszła do Pokoju Wspólnego. Usiadła na fotelu przed kominkiem i czekała na Albusa. W końcu ten wyłonił się z drzwi prowadzących do sypialni chłopców i wyszli z wieży kierując się do sali, w której mięli mieć transmutację.
Po drodze spotkali Molly Weasley.
- Idźcie tamtędy - wskazała na korytarz i schyliła się, gdy Fred rzucił coś Jamesowi. - Będzie bliżej. Nie martw się, lekcja nie będzie trudna, zaczniecie od zmieniania wykałaczki w zapałki. - dodała, widząc przestraszoną minę Albusa.
W sali jeszcze nikogo nie było, więc weszli do środka i zajęli drugą ławkę od biurka nauczyciela. Po jakimś czasie, kiedy większość uczniów już się rozpakowała i pozajmowała miejsca, zagrzmiał dzwonek i weszła profesor McGonagall. Zaczęła od odczytania listy nazwisk i przystanęła na Rose.
- Mam nadzieję, że odziedziczyłaś umiejętności po matce - uśmiechnęła się, lecz szybko powróciła do sprawdzania obecności.
Pod koniec lekcji profesor McGonagall ucieszyła się gdy zobaczyła dwie zapałki na biurku Rose i Albusa. Reszcie klasy poszło trochę gorzej.
Następnie skierowali się do klasy profesora Binnsa. Z głębokiej drzemki wszystkich obudził dzwonek, a nauczyciel (jedyny duch uczący w Hogwarcie) wsiąknął w tablicę i prawdopodobnie skierował się do pokoju nauczycielskiego.
Na zaklęciach ćwiczyli tylko wymachiwanie różdżką i omawiali teorię. Mały profesor Flitwick zademonstrował pokaz kilku zaklęć, co spotkało się z wielkim "woow!".
- Lewitacji będziemy się uczyć za kilka miesięcy! - powiedział i uniósł tiarę Veroniki. Przeleciała ona przez całe pomieszczenie i opadła na głowę swojej właścicielki.
Po tej lekcji wszyscy udali się do Wielkiej Sali na drugie śniadanie.
- I jak pierwszy dzień? - zapytał James i usiadł pomiędzy Albusem i Rose. Z drugiej strony dziewczyny przysiadł się Fred, a koło chłopaka zajął miejsce Louis.
- Nie najgorzej - odpowiedział Al i zaczął jeść tosta.
- Co jeszcze dzisiaj macie? - spytał Fred i posmarował sobie kawałek chleba masłem.
- Chyba nic... - odpowiedziała Rose i zajrzała na plan. - Godzinę przerwy i zielarstwo w szklarni numer 1. A wy?
- Wróżbiarstwo i obronę przed czarną magią. Nauczyciel jest już drugi rok, a każdy wytrzymał tylko dwa semestry. - powiedział Louis.
- A kto uczy? - zapytał zaciekawiony Albus.
- Seamus Finnigan, kolega naszych rodziców - James wskazał na jednego z profesorów siedzących przy stole ciała pedagogicznego.
- Kojarzę! Kiedyś tata mi o nim opowiadał - powiedziała Rose.
- Dobra, my musimy już uciekać. Mamy jeszcze coś do załatwienia - Fred wstał i odłożył szklankę z sokiem z dyni. Biorąc podręcznik zsunął ją przypadkiem ze stołu, a ona spadła i się rozbiła. - Cholera! - zaklął. Rose wyjęła różdżkę, skierowała na odłamki szkła i mruknęła:
- Reparo - szklanka naprawiła się, a Fred położył ją z powrotem na stole.
- Dzięki - mruknął i wyczyścił serwetką plamę z podłogi.
Po chwili w Wielkiej Sali nie było już nikogo, gdyż wszyscy popędzili na lekcje. Rose i Albus, nie wiedząc co robić, poszli do biblioteki. Oboje próbowali znaleźć jakieś fajne zaklęcia w książkach.
- Masz coś? - zapytał Al.
- Nie... - odpowiedziała Rose i ponownie zagłębiła się w lekturze.
- Zgłosisz się do drużyny quidditcha? James tam gra jako szukający.
- Nie, nie przepadam za tym. Nie lubię latać.
- Ja będę się starał o miejsce ścigającego lub pałkarza.
Do dzwonka szukali zaklęć, ale nic fajnego nie wpadło im w ręce. Potem udali się do szklarni. Zielarstwa nauczał profesor Longbottom.
- Dzień dobry, uczniowie! - powitał ich, kiedy weszli do klasy. Zaczął czytać nazwiska, a kiedy doszedł do Potter i Weasley spojrzał na nich i uśmiechnął się.
- Macie napisać na poniedziałek wypracowanie o zastosowaniu mandragor - oznajmił Neville pod koniec lekcji. Wszyscy westchnęli.
Wieczorem przy kominku siedzieli Rose, Albus, James, Fred i Louis, odrabiając zadania domowe. Co jakiś czas jeden z chłopców prosił Rose o sprawdzenie wypracowania, gdyż dziewczyna przeczytała również ich podręczniki, a James ciągle dokuczał Albusowi, zamykając mu książkę lub plamiąc pergamin atramentem. W końcu Rose wkurzyła się i posadziła braci, jak najdalej od siebie.
Około dziesiątej wszyscy poszli do sypialni. Koleżanki Rose już spały, więc ta po cichu przebrała się i weszła do łóżka. Przez jakiś czas czytała podręcznik od wróżbiarstwa.
***
Znowu się rozpisałam... :)
Patte
Hmm... Znów się zgubiłam , kto to jest ten Fred ?
OdpowiedzUsuńFred to brat Roxanne i kuzyn Rose, Albusa, Jamesa i całej reszty
UsuńJak chcesz w następnym poście wrzucę całe drzewo genealogiczne :)
Ok, wrzuć , dzięki ;3
Usuńciekawe :) może jednak rozdzielaj jeden rozdział na 2 posty? Najlepiej czyta się nie za długie notki ;) ale powtórzzę, że fajna opowieść ;))
OdpowiedzUsuń___________________
bluvie.blogspot.com
Hej, świety blog! Czekam na następne notki ♥
OdpowiedzUsuń