sobota, 26 stycznia 2013

Rose Weasley - Rozdział 4 część I

 W czwartek Albus obudził się o piątej i nie mógł spać dalej. Myślał o lekcji latania. Sam nie wiedział co czuje, czy strach, czy ekscytację. Chyba i to, i to - pomyślał i zwlókł się z łóżka.  Ubrał się po cichu, żeby nie obudzić Finna i Masona i zszedł do pokoju wspólnego.
 Przez dłuższy czas siedział sam, ale po godzinie przyszła Rose.
 - Już nie śpisz? - zapytała i opadła na kanapę obok kuzyna. 
 - Taak, nie mogę doczekać się lekcji latania - wyznał. - A ty?
 - Boję się tej lekcji - powiedziała i westchnęła.
 - Dlaczego? - spytał zdziwiony Albus.
 - Nie umiem latać - skrzywiła się Rose.
 - Nieprawda, dobrze ci pójdzie - zaczął ją pocieszać.
 Za jakiś czas poszli na śniadanie. Sufit Wielkiej Sali był błękitny, jak niebo za oknami.
 - Która godzina? - spytał Albus, widząc, że nie ma ani potraw, ani uczniów.
 - Za pięć siódma - odpowiedziała Rose.
 Zdecydowali poczekać w środku, gdyż śniadanie rozpoczynało się za kilka minut. Gdy już pojawiło się jedzenie oboje chwycili za tosty, a następnie poszli do swoich sypialni po książki. Kiedy przechodzili przez Pokój Wspólny James podłożył nogę Albusowi, ale Rose go przytrzymała i nie upadł. Starszy z braci wyszedł już przez portret Grubej Damy, kiedy młodszy z nich powiedział:
 - Kiedyś mi za to zapłaci - spojrzał nienawistnym wzrokiem w miejsce, gdzie przed chwilą zniknął James.

 - Oj, daj spokój. Znajdziemy jakieś zaklęcie w bibliotece - uśmiechnęła się Rose i pobiegła do swojej sypialni po książki.
 - A właśnie! Biblioteka! Muszę iść coś wypożyczyć! - powiedział Albus i wybiegł z Pokoju Wspólnego. Rose pobiegła za nim.
 Po drodze profesor Longbottom zatrzymał ich, mówiąc, że na korytarzach się nie biega. Wtedy przeszli się kawałek, a kiedy zniknęli za rogiem znów puścili się biegiem. 
 - Czy jest Quidditch Przez Wieki? - zapytał zdyszany Albus, jak już dotarli do czytelni.
 - Jest... zaraz poszukam - odpowiedziała pani Pince i zniknęła wśród regałów. Po chwili wróciła z małą, zieloną książką.
 - Dziękuję - powiedział Albus i wyleciał z biblioteki.
 - Tylko zwróć w ciągu tygodnia! - krzyknęła z nim pani Pince, ale on już nie słuchał, bo pędził na lekcję Obrony Przed Czarną Magią. Rose dobiegła do niego po chwili i weszli do klasy, prawie całej zapełnionej. Mieli szczęście, gdyż nauczyciela jeszcze nie było. Usiedli przy wolnej ławce i zaczęli się rozpakowywać, kiedy profesor Finnigan wszedł do środka. 

***

Tym razem takie krótkie, ponieważ wiem, że mało kto lubi długie rozdziały, dlatego następny doda się automatycznie za godzinę ;)

Patte

Ps. Miło mi, że mam więcej odwiedzających i komentujących :)

1 komentarz: