Po lekcji latania mieli eliksiry. Zeszli do lochów, gdzie odbywały się te lekcje. Albus i Rose pochwalili się swoją przygodą Molly, Jamesowi, Fredowi, Louisowi i Dominique. Ta ostatnia martwiła się najbardziej.
- Nic ci nie jest? Jesteś cała? Może powinnaś iść do skrzydła szpitalnego? - wypytywała i oglądała ją z każdej strony.
- Spokojnie... wszystko w porządku - westchnęła Rose. Zadzwonił dzwonek. - Musimy już iść.
Na eliksirach profesor Slughorn przedstawił im plan na ten rok.
- Otwórzcie swoje podręczniki na stronie jedenastej i wykonajcie eliksir poprawy humoru, którego przepis znajdziecie właśnie na tej stronie - powiedział, kiedy już wszystko omówił.
Pod koniec lekcji chodził i sprawdzał, czy uczniom udał się wywar. Jak się okazało żaden z nich nie był idealny, lecz dwa albo trzy za silne, a reszta za słaba. Z klasy większość pierwszoklasistów wyszła ponura, a Albus i dwie Krukonki tryskały energią i humorem do końca dnia. Rose przeprosiła go za to, lecz on był tak szczęśliwy, że nic mu nie przeszkadzało.
Podczas drugiego śniadania chłopak nieco spochmurniał, kiedy James wepchnął jego twarz w dżem.
- A temu co? - zapytał zdziwiony, patrząc na szeroki uśmiech na twarzy brata.
- Przesadziłam z eliksirem na poprawę humoru - mruknęła Rose i zajęła się tostem. Albus wycierał sobie twarz chusteczką, a James, trochę wkurzony, trochę rozbawiony odszedł trochę dalej i usiadł koło kolegów.
Wieczorem humor Albusowi zniknął całkowicie, gdy przypomniał sobie ile ma zadane. Wyciągnął dwie rolki pergaminu i zaczął po nim bazgrać różne zastosowania bezoaru, a kiedy skończył dał swojej kuzynce do sprawdzenia.
- Tu masz źle - powiedziała i wskazała na miejsce na pergaminie. - Bezoar wytwarza się w żołądku kozy, a nie w wątrobie - stwierdziła i oddała mu pergamin, żeby to poprawił. Sama zajmowała się już esejem z obrony przed czarną magią, gdyż wypracowanie na zielarstwo skończyła poprzedniego wieczoru.
- Rose? - usłyszała głos za sobą.
- Hmm...? - spytała, czytając podręcznik.
- Sprawdzisz mi esej na numerologię? - Rose dopiero teraz się odwróciła i spostrzegła, że mówi do niej Fred.
- Jasne - powiedziała i odrzuciła swój pergamin i chwyciła ten, który podawał jej Fred.
Kiedy już sprawdziła esej na numerologię i skończyła swój James i Louis poprosili ją o to samo. Wyszło na to, że poszła spać około północy, po sprawdzeniu i poprawieniu około pięciu rolek pergaminu. Wszyscy bardzo jej za to podziękowali, lecz następnego dnia obudziła się strasznie zmęczona.
***
No to jest część III i więcej nie będzie! Następny rozdział może dodam jeszcze dzisiaj, ale nie na pewno :)
Patte
Czekam na następną część. Nie mogę się już doczekać :) Zapraszam do siebie http://poetyckie-przemyslenia.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńMogłaś napisać coś innego niż Beozar, bo tak jakby... `kopiujesz` z Harrego Pottera. Znów fajne ;D
OdpowiedzUsuńBo to jest właśnie coś w stylu Harry'ego Pottera. Rose (o ile nie wiesz) to córka Rona i Hermiony, a Albus i James są synami Harry'ego i Ginny :)
UsuńFajnie zacznę czytać |
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie xDD
http://co-tam-u-mnie.blogspot.com/
mmm....motyw z Harrego Pottera- to co lubię najbardziej. :D ♥
OdpowiedzUsuńoo widzę, że coś w stylu Harrego Pottera ;)
OdpowiedzUsuńFajnie, fajnie c;
świetny blog!
pozdrawiam i zapraszam ;
ewaa-farnaa-ef.blogspot.com
lubię, lubię, lubię! będę czytać.:)
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie: http://photobooklovelife.blogspot.com/
Kocham Harrego Pottera i już lubię twój blog :)
OdpowiedzUsuńBędę wpadać częściej.
http://poziomka-style.blogspot.com/
Fajne fajne.;) Zacznę czytać i z niecierpliwością czekam na następną część. Zapraszam na bloga:
OdpowiedzUsuńhttp://imaginacze.blogspot.com/
komentujcie ;)))